poniedziałek, 11 marca 2013

Radiowa Inspiracja

Witajcie! Dzisiaj kolejna spora dawka muzycznej inspiracji. Radioamatorów zapraszam szczególnie. 


Minimum słów, maximum muzyki. Takie hasło promuje program Piotra Kaczkowskiego MiniMax. I tego chyba każdy z radiomaniaków oczekuje. Bez zbędnych przerywników, krótkie informacje na temat piosenek, płyt czy nadchodzących koncertów. Reszta czasu to delektowanie się świetnymi dźwiękami. Często starymi, zapomnianymi czy nieznanymi, ale naprzemiennie z najnowszymi. Charyzmatyczny głos prowadzącego również zachęca do włączenia Trójki. Audycja nadawana jest niezmiennie od czterdziestu lat. I oby jak najdłużej. Żeby chwycić tę eterową inspirację, warto włączać Trójkę w niedzielę o 22.00 i delektować się aż do północy audycją Biura Utworów Znalezionych. Doskonałe zakończenie weekendu, fenomenalny początek każdego następnego tygodnia. Ale żeby nie zaprzeczać idei MiniMaxu, to tyle na dziś. W każdą wolną chwilę zachęcam do włączenia starych audycji TUTAJ, żeby uspokoić trochę niedosyt po niedzielnej audycji. 
Na koniec jak zwykle kilka przydatnych linków dla dociekliwych.
Stay turned! 

Przydatne linki:

czwartek, 7 marca 2013

Niepoprawny nauczyciel: Pan Lazhar

We wtorek udało mi się uczestniczyć w prawdziwej uczcie dla oczu. Dziś o "Panu Lazhar".



Prawdziwa mieszanka kulturowa. Kanadyjski film francuskojęzyczny, w którym główną rolę gra Mohamed Fellag, z pochodzenia Algierczyk. Brzmi może dziwnie, jednak film zdecydowanie do dziwnych nie należy. Szczególnie cenię sobie połączenie dramatu i komedii, z przewagą tego pierwszego gatunku. Dostarcza zarówno mocnych wrażeń, jak i rozluźnia inteligentnym humorem. Główna akcja filmu rozgrywa się w montrealskiej podstawówce, gdzie dochodzi do tragedii i nagle umiera jedna z nauczycielek. Tragedia ta mocno odbija się na psychice dzieci, szczególnie dwójki, która widziała zmarłą kobietę. Uczniowie korzystają z pomocy psychologa, która właściwie niewiele wnosi. W pewnym momencie pani psycholog uważa, że terapia wkrótce dobiegnie końca, natomiast w klasie nadal czuć ciężką atmosferę, bo nikt nie zachęcił dzieci, żeby powiedziały szczerze o tym, co naprawdę myślą. Dopiero pojawienie się Pana Lazhar dowodzi, że nie wszystko zostało powiedziane. Decyzja o zatrudnieniu Pana Bachira zapada bardzo szybko z powodu braku innych chętnych. Nowy nauczyciel, do którego z początku dzieci nie są pozytywnie nastawione, z czasem dostosowuje się do klasy, a uczniowie do niego. Niejednokrotnie strofowany za staroświeckie metody nauczania, które w rezultacie okazują się bardzo pomocne. Dzieci zaczynają doceniać naturalność i otwartość nowego nauczyciela. Nikt jednak nie podejrzewa, że Pan Lazhar nie mówi o sobie całej prawdy, a jego życie zdominowały wydarzenia z przeszłości. Jakie? O tym przekonasz się oglądając film.

Film został doceniony na całym świecie (nagroda na festiwalu filmowym w Toronto, nagroda publiczności i nagroda specjalna na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Locarno), był nawet nominowany w 2012r. do Oscara w kategorii najlepszego filmu nieanglojęzycznego, jednak ostatecznie nagroda trafiła do rąk Asghara Farhadi za "Rozstanie".
To, co szczególnie dotknęło mnie po projekcji filmu to fakt, jak ważne jest, żeby nie gromadzić w sobie negatywnych emocji, że zawsze warto porozmawiać o tym, co spędza sen z powiek. Trzeba go zobaczyć.

tytuł: "Pan Lazhar" (tytuł oryginału: "Monsieur Lazahr")
reżyseria: Philippe Falardeau
gatunek: dramat, komedia
premiera: 1.02.2013 (Polska), 8.08.2011 (Świat)
czas trwania: 1h34'


środa, 6 marca 2013

Europejski Dzień Logopedy

Dziś, czyli 6. marca, obchodzimy Europejski Dzień Logopedy. O co w ogóle w nim chodzi? Jak obchodzimy go w Polsce? O tym dzisiaj.
(autorką plakatu jest p. Monika Pietrosian)

Już po raz kolejny Polska włącza się w obchody Europejskiego Dnia Logopedy. Jak możemy przeczytać, w tym roku dzień ten upłynie pod hasłem "SLI*, rozwój językowy, czytanie-pisanie". O historii niedokształceń mowy o podłożu afatycznym, o tym, jak termin SLI powoli rozpowszechniany jest w Polsce, możecie przeczytać na stronie Polskiego Związku Logopedów. Konkretny link, jak i wiele innych przydatnych odniesień do stron internetowych, podam, jak zwykle, na końcu notki.
Organizacja takiego dnia, jakim jest EDL pomaga między innymi w popularyzowaniu wiedzy na temat niedokształceń mowy. Rodzice często nie zdają sobie sprawy, że zaburzenia mowy można z powodzeniem leczyć, a terapia taka może rozpocząć się już w wieku niemowlęcym. Miejmy nadzieję więc, że szerzenie wiedzy na ten temat pomoże dzieciakom i ich rodzicom uporać się z problemami językowymi.
Podczas EDL, Polski Związek Logopedów zorganizuje również bezpłatne konsultacje on-line. Od godziny 17.00 do 21.00 specjaliści będą udzielać wskazówek i porad zarówno dla ludzi dotkniętych niedokształceniem mowy w typie afazji**, jak i dla terapeutów, którzy pracują z takimi ludźmi. 
"Zainteresowani będą mogli zadawać pytania on-line specjalistom-ekspertom na tematy związane ze specyficznymi zaburzeniami rozwoju mowy i języka." 
Harmonogram dyżuru ekspertów oraz wszystkie szczegółowe dane w linku poniżej.


*SLI - Specific Language Impairment, termin stosowany w odniesieniu do dzieci, u których obserwuje się znaczne ograniczenia w rozwoju zdolności językowych.
**afazja - zaburzenia funkcji językowych powstałe w wyniku uszkodzenia mózgu

Przydatne linki:
Konsultacje on-line w związku z EDL
Europejski Dzień Logopedy 2013
List otwarty przewodniczącej zarządu głównego PZL w sprawie EDL 2013
Bezpłatne konsultacje logopedyczne dla dzieci ze spektrum autyzmu we Wrocławiu

niedziela, 24 lutego 2013

Muzyczny wieczór

Niedzielny wieczór to idealny czas na chwilę relaksu. Niezależnie, czy wieczór spędzasz w towarzystwie czy w samotności, idealnym towarzyszem będzie muzyka Bonobo.


Pochodzący z Anglii muzyk, Simon Green, zaistniał na rynku muzycznym głównie jako DJ i kompozytor. W 2000 roku wydał swój debiutancki album "Animal Magic" i dzięki temu zainteresowało się nim wiele wytwórni muzycznych. Już od początku swojej kariery zdobył także przychylność recenzentów. 
W 2006 roku wydał (moim zdaniem najlepszą dotąd) kolejną płytę "Days to Come". Znakomite brzmienia, lekko relaksujące, w każdym razie wprowadzające słuchacza w inny wymiar. 
Wielkimi krokami zbliża się już kolejna płyta "The North Borders". Wydanie jej planowane jest na początek kwietnia tego roku. W związku z płytą i jej promocją, Bonobo będzie także koncertował w Polsce - pojawi się w Warszawie, Poznaniu i Krakowie już w czerwcu. 

Co tu dużo pisać. Lepiej słuchać. I sami zdecydujcie, czy takie rytmy Wam odpowiadają. Jeśli natomiast chcecie wiedzieć więcej, jak zwykle odsyłam na koniec notki, tam znajdziecie kilka przydatnych adresów internetowych.
Miłego wieczoru!

środa, 20 lutego 2013

Chcę żyć!

Dziś na gorąco o książce, którą przeczytałam poprzedniej nocy. Dziennik radzieckiej uczennicy.

Nina Ługowska, nastolatka jakich wiele. Inteligentna, wrażliwa, nieśmiała dziewczyna, która natłok swoich przemyśleń spisywała w formie pamiętnika. I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie czas i miejsce, w którym dorastała. Przedwojenna Moskwa okresu licznych rewolucji i cenzury czerwonoarmistów nie należała do sielankowego miejsca.

Dlaczego to lektura obowiązkowa?

Niezwykły przekrój przez życie nastolatki: z jednej strony zakochanej w przystojnym chłopcu z klasy, zawierającej przyjaźnie z rówieśnikami, z drugiej obserwującej życie społeczeństwa, która opisuje wszystko w ukochanym dzienniku. Z jednej strony zwierzenia czternastolatki z typowych dla jej wieku rozterek, lęków wyobrażeń, z drugiej - pełne pasji oskarżenia pod adresem bolszewików, strach o życie najbliższych i zadziwiająco trafne komentarze codzienności. Jedyne w swoim rodzaju świadectwo dnia powszedniego ojczyzny światowego totalitaryzmu. 
Bardzo długo zwlekałam z sięgnięciem po tę pozycję, ponieważ tytuł i ramy czasowe bardzo mnie zniechęcały. Nie chciałam czytać kolejnej, tragicznej historii, moralizatorskich i filozoficznych opisów "tych złych czasów". Jak bardzo się myliłam! Bowiem nie ma ciekawszej, autentycznej lektury, która zawiera bardzo naturalne opisy zwykłego życia wewnątrz piekła totalitaryzmu.
Masz tę świadomość, której nie możesz się pozbyć, że na pewno wydarzy się coś złego. I nie mylisz się. Nina na porządku dziennym słucha drastycznych historii o brutalnych mordach. I wtedy nachodzi Cię refleksja, jak błahe są Twoje problemy, jak beztroskie jest Twoje życie! W jakich czasach przyszło Ci żyć, skoro nie musisz drżeć o to, czy mama wróci do domu.
Wczoraj wieczorem czekałam na mamę, która poszła do teatru. Było już pół do pierwszej, a ona jeszcze nie wróciła. [...] Byłam prawie pewna, że mama nie przyjdzie, że wpadła pod tramwaj. Zaczęłam się zastanawiać, co ja pocznę bez niej i czy w ogóle warto wtedy żyć. [...]
W książce bywają także fragmenty podkreślone, które zostały wyróżnione po skonfiskowaniu dzienników Niny podczas rewizji. Są to fragmenty nie tylko takie, które cenzor uznał za niebezpieczne dla ustroju, za takie, które podobno wyrażają chęć zamachu stanu, ale także te, w których Nina pisze o tym, że chciałaby popełnić samobójstwo. Według enkawudzisty mają one świadczyć o tym, że dziewczyna ma "zły charakter".
To straszne!
Pierwszy fragment z książki, który wprawił mnie w totalne osłupienie i spowodował, że pojawiły mi się w oczach łzy, dotyczył relacji ciotki Niny, a raczej reakcji dziewczyny na tę wiadomość:
W domu, gdy wróciła mama, Maria Fiodorowna opowiedziała, że w jakimś zaułku zabito o szóstej rano ojca, matkę i córkę. Nieszczególnie się tym przejęłam, zajęłam się swoim pamiętnikiem i godzinę później już o tym zapomniałam.
Dzisiaj ten opis wstrząsa. Pierwsza moja myśl była pełna histerycznego przerażenia, jak można być tak znieczulonym! Ale postawmy się w miejsce Niny, która niemalże codziennie słyszy o aktach brutalnej przemocy. W końcu to nie był nikt z jej bliskich, a na zastanawianie się "co by było, gdyby to był ktoś, kogo znam" nie było czasu. Nie dopuszcza się myśli o potencjalnej krzywdzie najbliższych wtedy, kiedy codziennie trzeba byłoby o to drżeć, z powodu czasów, w jakich przyszło im żyć. Uświadamiasz sobie, że dorastanie Niny zdominował cień krążącej wokół śmierci.

Struktura książki
Dziennik Niny zaczyna się od środka, dla odzyskania pokoju ducha po świeżo zakończonej, wielogodzinnej rewizji, i równie nagle się kończy - został mianowicie przy kolejnej rewizji skonfiskowany.
Nina pisała pamiętnik w łącznie trzech zeszytach, od 14. do 18. roku życia. Jako nastolatka na wpół dziecinnie widzi świat. Najważniejsze jest dla niej tu i teraz, to, co dzieje się w szkole, jej prywatne historie, chociaż od początku zdaje sobie sprawę, że uczestniczy w absurdalnej rzeczywistości, brutalnym ustroju, czuje się wrzucona w tryby bezdusznej machiny edukacyjnej i skazana na prymitywne reguły życia społecznego. 
Dlatego nie oceniaj książki zaraz po jej rozpoczęciu, kiedy w zapisach dominują takie słodkie fragmenty:
Gdy wracałam do domu, wszystko mnie denerwowało, i Ira, która plotła trzy po trzy, i Ksiuszka, która nieustannie chichotała. Byłam rozgoryczona właściwie bez powodu, ale nie mogłam się pozbyć tego uczucia. Co ja wyrabiałam w szkole! Kiedy wreszcie nauczę się kontrolować? Choroba - obiecałam sobie, że nie będę siadała blisko Lowki, a usiadłam przy nim, zaklinałam się, że nie będę na niego czekać pod szkołą, i co, mało oczu nie wypatrzyłam, a kiedy go zobaczyłam, zaczęłam wrzeszczeć jak inne. Tak oto rozchodzi się rozum z rzeczywistością.
Oprócz tego, dostrzeż to, jak bardzo czułą osobą okazuje się Nina, jak trudno pogodzić jej wewnętrzną walkę między wrażliwością a realnym światem.

Cytowane fragmenty pochodzą z książki "Chcę żyć" lub wstępu do tejże, "Śmierć i dziewczyna", autorstwa Jana Gondowicza.


tytuł: "Chcę żyć" dziennik radzieckiej uczennicy 1932-37

autor: Nina Ługowska
wyd.: Świat Książki
ilość stron: 365